niedziela, 3 kwietnia 2016

Miniaturka 5: Jak przepraszać Granger?

Miniaturka 5
Jak przepraszać Granger?


Inspiracja:
Justin Bieber – Sorry



3 strony
1,4 słów




„Musisz się wściekać na mnie za szczerość (...),
Pozwól mi, pozwól mi się zrehabilitować dziś wieczorem (...),
Tak, wiem, że cię zawiodłem,
Czy jest już za późno, by rzec 'przepraszam'?"


Urażenie Hermiony Granger nie jest trudną rzeczą. Jedno nieodpowiednie słowo i... PACH! Jesteś o krok od jej złości, a wybrnięcie z niewygodnej sytuacji to jak bieg przez pole pełne min – możesz pomylić się tylko raz. Jako Draco Malfoy – osoba, która mówi tylko to, co myśli – opanowałem do perfekcji sztukę przepraszania mojej dziewczyny.
A więc: jak przepraszać Granger?


O, o, o! To wcale nie tak proste zadanie, jakby się mogło wydawać, dlatego najlepiej wcale nie dopuszczać do sytuacji, kiedy jest się do tego zmuszonym. Naprawdę, wolałbym zatańczyć tango z którąś ze sklątek Hagrida niż przepraszać swoją dziewczynę... One w tej sytuacji wydawałyby się bardziej przyjazne... Ale z drugiej strony, ona zawsze wynagradza mi moje cierpienie... Dobra, jest remis – 1:1  co nie oznacza, że to lubię.

Po pierwsze, zawsze muszę się najpierw domyślić, co ją zdenerwowało. Mogłoby się wydawać, że Granger nie jest taka, jak inne. Gówno prawda, obraża się tak jak wszystkie – o ile nie gorzej. Rzadko się zdarza, że wiem, o co się zezłościła, dlatego niemal do perfekcji wyćwiczyłem w sobie zdolność do analizowania swoich zachowań.
Szczerze nienawidzę dochodzenia, co ją wkurzyło, ponieważ często są to rzeczy tak głupie, że trudno mi jest powstrzymać się od śmiechu!
– Wiesz, ta szopa na twojej głowie... – zacząłem kiedyś. Nie pozwoliła mi dopowiedzieć, że owa szopa wydaje mi się być słodka (co te zakochanie ze mną zrobiło...), tylko naskoczyła na mnie, jak malutki york na prężnego owczarka niemieckiego.
– Co ty masz do moich włosów? Pilnuj swoich, tleniony bęcwale! – I zaraz zniknęła z pola widzenia.
Ugh. Nienawidzę tego, ale dopóki nie znajdę powodu, dla którego sama sobie urodę niszczy, złoszcząc się na mnie, to nie mogę przejść dalej. To tak, jakbym raczkował, a potem zaczął biegać niczym sprinter, pomijając naukę chodzenia... To po prostu nie ma przyszłości.
Nienawidzę także tego, jak Granger pokazuje, że jest na mnie zła. Kiedy przechodzi obok mnie na korytarzu, prycha, warczy, minę ma nietęgą. Śmieszą mnie momenty, kiedy na posiłkach słodko uśmiecha się do Weasleya. Robi to trochę tak, jakby chciała go uwieść lub coś w tym stylu. Mnie jednak całkowicie to nie martwi. Weasley już nie raz dostał w papaję za przystawianie się do Granger. Uświadomiłem mu, że jeżeli dotknie ją choćby kawałkiem swojego brudnego pazura, to może nie poznać się w lustrze do końca swego marnego życia.

Po drugie, muszę pokazać, że bez niej jestem niczym. To akurat lubię – nie ma większego rarytasu dla mistrza w sztuce kłamania, grania i udawania. Jestem pewien, że żaden facet nie mógłby udawać większego biedaka. W czasie, kiedy jest na mnie zła, chodzę z roztrzepanymi włosami (to Granger zmusza mnie do czesania się... Tylko nie rozumiem dlaczego – przecież oboje wiemy, że z artystycznym nieładem na głowie wyglądam dużo lepiej niż w statecznym uczesaniu), mam pogięte ubrania (tak to bywa, jak zakłada się pierwsze, lepsze ciuchy znalezione na krześle), mam podkrążone oczy (zazwyczaj jest to sprawka kaca po wieczorze spędzonym w towarzystwie Zabiniego...) i jestem nieogolony (to akurat czyste lenistwo). Według niej wyglądam jak obraz nędzy i rozpaczy... No, dobrze, jak bóstwo nie wyglądam, ale aż tak źle to chyba nie jest... Bądź, co bądź, na nią to działa. I dobrze. 

Po trzecie, zaczynam tęsknić. To jeden z tych szczerych punktów. Naprawdę zaczynam tęsknić za tą niewdzięcznicą. To mnie mobilizuje do dalszego działania, żeby wreszcie się na mnie nie złościła i wszystko było tak jak dawniej.

Po czwarte, pokazuję jej, że żałuję i chciałbym być z nią w tej chwili. Rzucam jej spojrzenia pełne skruchy wywołane tęsknotą. Ona natomiast ich nie przerywa, jednak zawsze waha się, czy tego nie zrobić. Nie wie, czy torturować nas dłużej, czy może skończyć to wszystko. Do tej pory nigdy tego nie zrobiła, bo nie jest głupia i wie, że ucierpiałaby na tym tak samo jak ja. 
Najbardziej nie lubię, kiedy chcę pokazać Granger skruchę, a na obiad wchodzi ta Ryża Wiewióra, siostra Wieprzleja Przebrzydłego i dziewczyna Mizernego Bohatera... Znaczy, Weasleya i Pottera – Granger kazała mi nazywać ich po ludzku. Uprzedzając pytania: tak, o to także się obraziła, dlatego nazywam ich tak tylko w zaufanym gronie... Ale wracając do Wiewióry, to bardzo nie lubię, gdy się wchrzania w nie swoje sprawy – a robi to zawsze! Jeszcze się nie zdarzyło, żeby nie buntowała Granger przeciwko mnie. Kiedyś podsłuchałem, co o mnie gadała (jestem ze Slytherinu, więc myślę, że nikogo nie powinno dziwić moje zachowanie. Zdecydowanie gorzej by ze mną było, gdybym NIE PODSŁUCHIWAŁ).
– Nadal nie wiem, co widzisz w Malfoyu, ale skoro mu tak na tobie zależy, to niech jeszcze trochę pocierpi – powiedziała na wstępie, kiedy uznała, że są bezpieczne. Sraty–pierdaty, w Hogwarcie nawet ściany miały uszy... I nie zdziwiłbym się, gdy się okazało, że te uszy mają swoje własne uszy. Ot, prawdopodobnie stąd taki dobry system rozchodzenia się plotek.
– Ginny, ja wiem, co robię – powiedziała Granger. Mnie natomiast duma zaczęła rozpierać. Kocham w niej to, że ma własny rozum i żaden głupi Weasley nie umie zasiać w niej wątpliwości dotyczących mnie. Uczyła się od mistrza. – Draco wcale nie jest taki zły, jak wam się wydaje. A to, że się kłócimy to tylko dobry znak. W każdym udanym związku muszą być kłótnie. – Jestem pewien, że w tym momencie Ryża Wiewióra się skrzywiła, jak po zjedzeniu kilograma cytryn. Ja natomiast uśmiechałem się, jak głupi, mimo że powinienem być zły na Granger za to, że kazała mi zacząć tolerować jej przyjaciół, bo, jak to mi powiedziała, nie miała zamiaru wybierać między nami. To była jedna z naszych większych kłótni, ale ostatecznie, zgodziłem się.
W każdym razie, ona zawsze próbowała pokrzyżować moje plany pogodzenia się z Hermioną. Zupełnie jakby miała nadzieję, że uda jej się rozbić nasz związek. Między nią, a Potterem jest tak pusto, że swój piegowaty nos musi wtykać do nas. Moja wina, że Pan Wybraniec Wielki jest uosobieniem nudy? 
Ruda ma szczęście, że nie przyłazi do biblioteki, bo chyba bym ją wywlekł na zewnątrz za te rude kudły.

Po piąte, upokarzam się. To najgorsze, co mogę zrobić, ale robię to. Podchodzę do niej pierwszy. Zazwyczaj robię to dzień po naszej sprzeczce, wieczorem, tuż przed kolacją. Śmiało mogę powiedzieć, że w ten sposób gram Wiewiórze na jej piegowatym kinolu, bo mało się nie gotuje, kiedy wchodzimy do Wielkiej Sali, trzymając się za ręce. Niczego bardziej nie lubię, jak patrzeć na te dwie rude paskudy i pana Obsmarkańca, kiedy im coś nie wychodzi.
Ale kiedy już do niej podejdę, Granger minę ma nietęgą. Zupełnie, jakby jej złość na mnie rosła z każdym krokiem. Jest jedna granica. Kiedy ją przekraczam... Wtedy oboje miękniemy – ona, kiedy widzi skruchę w moich boskich, niebieskich oczach, a ja, gdy jej twarz łagodnieje. A potem już idzie jak z płatka.

Po szóste, przepraszam.
– Przepraszam, kochanie – zaczynam zawsze w ten sam sposób. – Wiem, że nie powinien... – Tu jest miejsce na wymienienie moich ostatnich grzechów. Wymieniałem tu naprawdę przeróżne rzeczy! Szczerze? Łatwiej byłoby powiedzieć, za co jej nie przepraszałem. – To już więcej się powtórzy. Przepraszam – kończę. Co ciekawe, większość naszych kłótni nie powtarza się, kłócimy się o różne rzeczy. 
W momencie, kiedy ją przepraszam, lubię jedno – efekt. Hermiona zawsze wybacza, wszytko. Wybaczyła mi, że przez siedem lat byłem przygłupem pokroju Weasleya i zachowywałem się źle w stosunku do niej. Wybaczyła mi, że nie toleruję jej przyjaciół i multum innych rzeczy. A w efekcie moich przeprosin kocham jedną rzecz: to, jak do mnie podchodzi, przytula się i mówi:
– Kocham cię.
Moje serce wtedy skacze po moich innych narządach, jak po trampolinie. Wtedy uświadamiam sobie, po co cierpię i za każdym razem, kiedy się pokłócimy, przepraszam ją, zamiast to wszystko zakończyć. Kocham ją. Mimo wszystkich różnic i wad, które – chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się być idealna – ma. 
– E tam, ja ciebie bardziej – odpowiadam, na co ona się uśmiecha i krótko mnie całuje.

Mogłoby się wydawać, że teraz powinien być napis „I żyli długo i szczęśliwie". Nie będzie tu go, bo najpewniej za kilka dni czeka mnie to samo.
Wiem jednak, że zrobię wszystko, żeby moja złośnica mi wybaczyła. Oto, co Hermiona Granger zrobiła z Dracona Malfoya. Ale nie żałuję. Nigdy w życiu.

No więc: jak przepraszać Granger?
W przypadku przyjaciół: normalnie, po ludzku. Ale w przypadku jej chłopaka: tak jak na wyżej załączonej instrukcji. Myślę jednak, że Tobie się ona nie przyda, gdyż prędko nie zostaniesz chłopakiem Granger, bo ja jej nie odpuszczę tak łatwo! Ewentualnie możesz sobie tylko pomarzyć.

EDIT: Zmieniam zdanie, jednak wolę przepraszać Hermionę niż tańczyć tango ze sklątką Hagrida... Chociaż i tak najbardziej lubię, gdy to ona przeprasza mnie...


KONIEC.

Betowała VikiWiktoria

_________________
Cześć!
Ja podobała się miniaturka (tym razem krótka)? Jeszcze wczoraj to miał być drabble, ale wyszło, jak wyszło... :D Pierwszy raz pisałam tak spontanicznie...
Rozdział będzie za tydzień. Jego długość mnie przeraża, a prędkość pisania jeszcze bardziej...
Także do niedzieli!
Pozdrawiam,
Feltson

42 komentarze:

  1. Genialna miniaturka. Po prostu cudo. Weny

    OdpowiedzUsuń
  2. Co z tego, że krótka – jest wspaniała!
    Dziękuję za poprawienie humoru :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak znalazłem kiedyś na innym blogu Hermiona "barankiem Wielkanocnym nie jest" , więc nie zdziwiło mnie to że ona też ma swoje za uszami. Chciałbym zobaczyć jak to wygląda z jej perspektywy, czyli przepraszanie Smoka w wykonaniu Miony. Niech wena będzie z tobą,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, to już na zawsze pozostanie słodką tajemnicą... :D

      Usuń
  4. Super miniaturka uśmiałam się :D
    Więcej takich proszę!
    Pozdrawiam
    Arcanum Felis
    zapraszam na nowy rozdział
    http://ingis-at-glacies-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ❤
      Jutro skomentuję, bo dzisiaj miałam sajgon... Ech.
      Również pozdrawiam,
      Feltson

      Usuń
  5. Wyłapałam kilka literówek, ale jestem na telefonie i nie mam jak Ci zacytować. Co do treści, miła, lekka i przyjemna, a do tego zabawna. Bardzo mi się podobała <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ❤
      Błędy poprawię, jak będę miała wolną chwilkę :)
      I cieszę się, że podobało Ci się :)
      Pozdrawiam serdecznie,
      Feltson

      Usuń
  6. Pierwszym co rzuciło mi się w oczy, był cytat z piosenki "Sorry" musiałam przeczytać tę miniaturkę. (Te Belieberki)
    Miniaturka urocza i zabawna! Tak, wydaje mi się, że przepraszanie Panny Granger nie jest rzeczą łatwą.
    Chyba skusiłabym się na sklątki...a może nie?
    Pozdrawiam
    Letothers.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje ❤
      Mam podobnie, kiedy słyszę coś o Sel, to jestem skłonna usłyszeć najmniejszy szmer.
      Cieszę się, że Ci się podobało :D
      Również pozdrawiam,
      Feltson

      Usuń
  7. Miniaturka jest urocza! Przeczytałam ją bardzo szybko, aż żałowałam, że się skończyła. Najbardziej wzruszyły mnie te wzmianki o "jego dziewczynie" to wtedy jest takie słodkie. :')
    Matko, jestem niepoprawną romantyczką. :D
    Świetnie się ją czytało, momentami nawet sprawiła, że parskałam śmiechem.
    Oby tak dalej!
    Czekam na Twój następny post. :)
    Pozdrawiam, A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! ❤
      Niepoprawni romantycy są najlepsi, coś o tym wiem... :D
      Ja także czekam na nowy post u Ciebie :)
      Pozdrawiam,
      Feltson

      Usuń
  8. Osz Ty... Skąd taki wspaniały pomysł? Piękna miniaturka! :D Idę czytać inne Twoje dzieła. ;)
    Weny i buziaki;*
    Tessa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ❤
      Akurat pomysł na tą miniaturkę (wcześniej drabble) był impulsem :)
      Miłej lektury!
      Feltson

      Usuń
  9. Uwielbiam twoje miniaturki. Ta jest świetna. Pełna humoru, romantyczna i oczywiście najważniejszy warunek.. Dramione.
    Pozdrawiam i życzę dużo weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! ❤ Fajnie, że spodobało Ci się :D

      Usuń
  10. Cudowna miniaturka, idealna na poprawienie humoru :)
    Pozdrawiam, Arabella

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialny pomysł na miniaturkę.
    Uwielbiam ten charakter Dracona. Czasem jest wcieleniem zła a czasem jest uroczy jak jamnik. *v* Nie jestem w stanie powiedzieć dlaczego go uwielbiam... Chyba jest taki jak ja tylko bardziej... wybuchowy. Nie chciałabym się z nim kłócić... Oczywiście, bez sensu zaczęłam robić opis i porównanie do siebie Malfoya... Okej jedziemy dalej...
    Uwielbiam te jego teksty. Gdy to czytam, wyobrażam sobie jego siedzącego u mnie w domu przy stole pijacego że mną herbatkę opowiadającego o swoim związku z Hermioną.
    O jaaa... Muszę się uczyć na fizykę. Żegnam was i życzę weny. Dobranoc.
    Ps. Trzymajcie za mnie kciuki, bo fizyki nie ogarniam. ^-^'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ❤
      Draco słodki, jak jamnik... Ciekawe porównanie... :D
      Oczywiście, trzymam kciuki :)
      Pozdrawiam,
      Feltson

      Usuń
  12. Wspaniała miniaturka.
    Gdy to czytam wyobrażam sobie Dracona pijacego u mnie herbatkę przy stole, opowiadające o swoim związku z Hermioną.
    Kocham to.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    Ps. Ide się uczyć na fizykę. Trzymaj kciuki. ^-^'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku zdziwiłam się, że dostałam dwa podobne komentarze... A potem zobaczyłam, że ten też jest od Ciebie... :D O tej porze nie myślę :c

      Usuń
    2. Przez przypadek napisałam dwa. xd

      Usuń
  13. Lekka,przyjemna,cudowna.
    Uwielbiam Twój styl pisania! :)
    Pozdrawiam, życząc weny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Genialna. Czytałam i czulam sie jakby obok mnje siedział Draco i mi to opowiadał! Juz nie moge sie doczekać rozdziału!

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo fajna, nic poważnego - w sam raz na poprawienie nastroju. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ekhm...Jak bardzo jesteś na mnie zła?
    No, ja bym na siebie była, gdybym była Tobą. Bo tak od początku byłaś przy mnie, wszystko komentowałaś i doceniałaś, a ja tak po prostu sobie zniknęłam. Puff, zero odzewu.
    Ten komentarz nie będzie tylko do miniaturki. To znaczy będzie, bo jest ona cudna, ale chciałabym Cię ogólnie bardzo przeprosić. Tę miniaturkę dodałaś już dawno, więc nie będę się wykręcać brakiem czasu. Nie wiem co się stało, czy zapomniałam, czy nie miałam ochoty...To nieważne, ważne, że tu nie wchodziłam i nie próbowałam chociaż w części odwdzięczyć się za każdy Twój komentarz, każde miłe słowo, każdy żart. Nieraz dzięki Tobie nie usunęłam bloga, bo myślałam sobie, że lepiej mieć jednego prawdziwego czytelnika niż 100 komentarzy "obs za obs". No więc mnie motywowałaś, zawsze byłaś i za to Ci strasznie dziękuję. I strasznie przepraszam, że tego nie dostrzegałam. Obiecuję poprawę :)
    Tak sobie myślę, że ta miniaturka trochę pasuje do tego, co chcę Ci przekazać. Malfoy ma wprawę w przepraszaniu, ale ja nie, więc mam nadzieję, że przyjmiesz po prostu to, co napisałam, bo jest jak najzupełniej szczere :)
    Co do miniaturki, to możesz sobie wejść do słownika synonimów i wpisać "cudowna". Jesteś w deseczkę i pierwszej wody (dzięki, słowniku). To nawet nie jest historia, jak zwykle pisałaś, tylko taka lekka, mega zabawna, fajna odskocznia, napisana cudown...ekhm, napisana stylem w deseczkę (bo to tak lepiej brzmi, nie?)
    Dlatego pisz dalej, czekam na każde Twoje opowiadanie, miniaturkę, rozdział, tag, LBA czy co tam chcesz. Pisz dalej, bo świetnie Ci to wychodzi i zdecydowanie zasługujesz na tylu czytelników i tyle komentarzy. Pisz dalej, bo nie tylko świetnie piszesz, ale jesteś też świetną osobą (z mega cierpliwością do ludzi! :D)
    No, to ja już będę kończyć. Wiem, że przepraszałam 10000 razy, ale skoro Malfoy może, to i ja, więc przepraszam jeszcze raz.
    Trzymaj się i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwego czytelnika poznaje się po tym, że zawsze wraca. I nie jestem na Ciebie zła ani trochę, tym bardziej, że sama też nie szalałam z komentarzami na Twoim blogu... :/ Ale nie musisz przepraszać, ważne, że jesteś! :D
      I dziękuję za tyle ciepłych słów! ❤ Mam teraz na twarzy wielkiego banana! :D Cieszę się, że Ci się podobało :3
      Również serdecznie pozdrawiam,
      Feltson

      Usuń
    2. Uff, kamień z serca :D
      Pozdrawiam bardzo mocno <33

      Usuń
  17. Hej jestem fanką dramione już bardzo długo i czytałam juz wiele miniaturek, " jak przepraszać Granger " jest po prostu świetnq,masz fajny język i wszystkie twoje miniaturki dobrze się czyta ;)
    Trafiłam tu przypadkiem ale myślę że długo tu zostanę bo naprawdę dobrze piszesz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie ❤ Jest mi bardzo miło :D

      Usuń
  18. Sama słodycz!!!! <3
    Zakochałam się, zdecydowanie. Mimo że miniaturka krótka i z przyjemnością przeczytałabym jeszcze kilka sposobów na przepraszanie Granger to bardzo przypadła mi do gustu ;)!
    Naprawdę - świetna!
    Pozdrawiam,
    Charlotte

    OdpowiedzUsuń

Z całego serca dziękuję za każdy komentarz, który jest dla mnie kolejną dawką weny ♥

Theme by Mia